ekoweekend

Cholera, nic nie napiszę, bo mi lewy alt nie działa. W kazdym bądź razie nie mogę napisać z z kropką, bo mi znika wszystko, co napisałam.
Albo napiszę, ale z z a nie z z z kropką. Z z zzz ...
Dobra, to najpierw w kwestii hipochondrii. Jednak nie umieram. Mam tylko torbiel na tarczycy. I nie umieram po raz drugi, ale mamy inwazję pcheł. Znowu, niestety.Czy obie przygody nauczyły mnie czegoś okaże się z czasem. Tymczasem doły minęły, kryzyzy poszły w las, pozostała proza zycia.
Spędziłam weekend z ekomaniakami. Pierwszy raz w zyciu nie przejmowałam się stanem lodówki i tym, ze nie jestem na gości jakoś przygotowana jedzeniowo. Pierwszy raz w zyciu jadłam na obiad z goścmi fasolkę i było git. Nikt nie narzekał. I pierwszy raz w życiu (o z z kropką działa) odpoczęłam podczas weekendu z gośćmi.
Mója głowa jest poruszona ideami, myślami, niemal zapłodniona koncepcjami i nową filozofią życia. Antykonsumpcjonizmem.
Powiem szczerze, nie jest u nas lekko finansowo. Wydatki, o których póki co nie będę pisać, nas zjadają. Na razie nie mam mowy o najmniejszym choć zapasie na koncie w razie awarii. A awaria jest niemal co miesiąc. Mogłabym zwiesić nos na kwintę i snuć się przez życie z pretensją niespełnienia, ale dzięki pewnym ekomaniakom mam swoje światełko w tunelu. A nawet myślę, że owo światełko zabłysło także w kwestii wychowania i kształtowania psychiki Julii.
Będę myśleć. Będę pisać.

Komentarze

Popularne posty