wolny czas

Julka przestała sypiać po południu. Miesiąc się męczyłam, zeby tę drzemkę utrzymać. Skończyło się podpaloną kołderką (gadzina wsadziła lampkę pod kołdrę) i oparzonymi paluszkami. I totalną farsą. Bo po godzinie ciszy w pokoju, kiedy mi się wydaję, że łobuziak smacznie chrapie, otwieram drzwi, a tam witają mnie rozweselone wielkie oczyska w ferworze zabawy. Za to zaczęłam ją kłaść o 19 spać. Najpóźniej 19.15 śpi. I śpi tak najczęściej do siódmej rano, dziś do szóstej.
Najpierw byłam przerażona. Bo kiedy mam pracować? Dotychczas pracowałam podczas jej popołudniowej drzemki i wieczorem, kiedy Daras się nią zajmował. Ale okazało się, że nie jest tak źle. Pracuję wieczorami, kończę o 21.30 i ... ku mojemu ogromnemu zdziwieniu mam morze wolnego czasu dla siebie. Chyba zacznę powieść pisać... :)

Komentarze

Popularne posty