kolejna jesień

Znów jesiennie się zrobiło. Dziś zdaje się nawet pierszy dzień. Klimatycznie się zrobiło jak nie wiem. Tu deszczyk, tam zapach lekko schłodzonej o poranku ziemi, gdzieś z głębi wydobywa się aromat mgły. Słońce już nie pali, nareszcie można się nim znowu cieszyć. Ostanio pojechaliśmy na Wolę, pooglądać konie i nie wiem, na jakiej zasadzie, przypomniała mi się Dania, taka sierpniowa. Bo sierpień w Dani jest taki jak u nas wrzesień. Przypomniałam sobie, jak ponad dziesięć lat temu włóczyłam się po wybrzeżach Kopenhagi, rozkoszując romantycznym do niemożliwości klimatem osamotnienia, morza, wiatru. Teraz to do mnie wróciło, tak nieoczekiwanie, po tylu latach. Cieszę się, że wróciłam do wielkiego miasta, bo tylko w tłumie można taką samotność poczuć. Taką samotność z wyboru, taką wśród ludzi, z którymi przecież się jest, rozmawia, których potrzeba na codzień jak powietrza do oddychania, a jednak nadchodzi czas, spotkanie się kończy i zostaje się z samym sobą. Samotnie, a jednak w tłumie.

Komentarze

Popularne posty