brak ideału

Zaakceptowałam fakt, że niektóre sprawy w życiu nie muszą być idealne. Taka wigilia na przykład. Zawsze marzyłam, żeby było rodzinnie, dużo ludzi, prezenty, ładne stroje, piękne dekoracje. Moje wigilie takie nie są. Spędzam je z mężem i córką. W tym roku też z teściową, trudną sztuką, której nie lubi moja córka. Czy się cieszę na ten zgrzyt? Pewnie nie, ale mi to nie przeszkadza. To po prostu nieważne. Wigilia i tak się odbędzie. Nawet, jeśli nie zachowamy tradycji, bo jej nie mamy. Nawet jeśli będą nowe potrawy, bo może ciekawie smakują. Nawet jeśli nie spadnie śnieg. Coś tam w nas się zmieni, a może nie. Dla mnie będzie tylko oczekiwaniem. Jak na porodówce. Może ktoś wpadnie, zapraszam, tak od niechcenia, bez pompy i prezentów, tylko z dobrym słowem. W końcu to na Dobre Słowo czekamy. Świętować zamierzam dnia następnego, po szczęśliwym narodzeniu. Ciekawe, jakie to będą słowa? Jestem otwara. Czekam.

Komentarze

Popularne posty