wakacje

W tym roku nasze wakacje wyglądają tak:
piątek przedpołudnie wyjeżdżamy, ewentualnie w sobotę, potem jesteśmy na wakacjach aż do niedzieli i w niedzielę wracamy. Myślałam, że w taki sposób nie można odpocząć, a tutaj całkiem przeciwnie, jest bardzo fajnie i naprawdę można się zrelaksować. Jeździmy niemal za każdym razem w to samo miejsce, nad wielkie polodowcowe jezioro, do starego pamiętającego jeszcze czasu PRL-u ośrodka. Mieszkamy w starych beczkach po winie, kąpiemy się sto razy dziennie, wypływając baaardzo daleko, bo nie ma ratownika i łapiemy ryby, które potem Daras obrabia, smaży i jemy.


W takich właśnie beczkach śpimy.


A to nasze jezioro w świetle zachodzącego słońca.

Komentarze

Popularne posty