urodzinowy prezent
Stuknęło mi w tym roku... aż wstyd się przyznać, ale niech tam, czterdzieści lat. Wprost nie do uwierzenia. Urodziny odbyły się pod patronatem placka drożdżowego z kruszonką i truskawkami oraz nieoczekiwanych prezentów i wizyt rodzinnych, a nawet niespodziewanych telefonów. Ale najlepszy prezent przyniosła mi dzisiejsza wizyta kontrolna u onkologa. Nic się nie dzieje, nic nie trzeba robić, kontrola pod koniec listopada. Uff, trochę mnie to nerwów kosztowało. Moja wyobraźnia to jednak jest szalona istota i stworzenie jakichkolwiek mniej lub bardziej tragicznych wizji to dla niej pikuś.
Tymczasem zostałam wyzwolona z autolęków i mogę ze spokojem kończyć rok szkolny (od 15 lipca na miesiąc zawieszam działalność), odpoczywać i z hukiem zaczynać nowy rok szkolny w połowie sierpnia.
Czterdziestka zatem nie zaczęła się źle :)
Jeden z urodzinowych prezentów
Placek
Córka na trzepaku
Urodzinowy bukiet
Tymczasem zostałam wyzwolona z autolęków i mogę ze spokojem kończyć rok szkolny (od 15 lipca na miesiąc zawieszam działalność), odpoczywać i z hukiem zaczynać nowy rok szkolny w połowie sierpnia.
Czterdziestka zatem nie zaczęła się źle :)
Jeden z urodzinowych prezentów
Placek
Córka na trzepaku
Urodzinowy bukiet




Komentarze
Prześlij komentarz