no to bum

Bum cyk cyk, można by powiedzieć. Ponad pół roku milczenia, siedem miesięcy właściwie. Zdążyłam przeżyć małą depresję, związaną chyba z czterdziestymi urodzinami, wyrwać się z niej i poustawiać wiele spraw w głowie. Teraz jest o wiele lepiej, bardziej spokojnie, radośnie, bez (prawie) lęków.
Julka poszła do pierwszej klasy i właśnie skończyła pierwsze półrocze. Za niecały miesiąc siódme urodziny. Niewiarygodne, jak czas leci.
Staram się żyć bardziej świadomie, każdym dnie, także takim trudnym, jeśli się pojawi. Wiem, że wiele spraw wymaga czasu do ich rozwiązania i przestałam żyć na zasadzie "jeszcze tylko to i spokój", bo wiem, że ten spokój nie zawsze następuje, a z drugiej strony nieprzyjemne są tylko momenty, a w tak zwanym międzyczasie życie jest zupełnie znośne.
Podłamały mnie wybory prezydenckie i do parlamentu. Raz, że połowa tego narodu nie poszła do urn, dwa, że PiS ciągnie za sobą tragiczne indywidua....
Myślę, że ciągle trzeba inwestować w młodzież, w dzieciaki, ucząc ich rozmowy, kompromisu i rozwiązywania konfliktów. Może im będzie łatwiej.
Na ten rok kilka postanowień: pisać częściej, ćwiczyć codziennie lub prawie codziennie i robić dużo zdjęć. No i wyleczyć zęby... ech, to ostatnie bije mocno po kieszeni.
A zatem.... do jutra?

Komentarze

Popularne posty