moja osobista Walentynka

To już siedem lat najpiękniejszej przygody. Co prawda jubilatka leży właśnie w łóżku, trawiona przez wirusa i gorączkę i nie ma kompletnie siły, żeby pojechać po urodzinowy prezent. A my, wredni rodzice, nie chcemy jej powiedzieć, co to jest, hehe.
Cieszę się, że wybrała nas na swoich towarzyszy w dzieciństwie. Myślę, że bez niej życie nie miałoby nawet połowy tego blasku, który ma.






Komentarze

Popularne posty