marcowa leniwa niedziela
Powinnam dodać, że to marcowy, leniwy weekend, żeby było bardziej precyzyjnie, ale niech zostanie, że niedziela, tym bardziej, że brzmi to znacznie lepiej.
Czasem się z Darasem zastanawiamy, czy nie stajemy się zbyt wielkimi odludkami, bo tak nam dobrze pokisić się we własnym gronie w weekend. Żadnych gości, żadnych zobowiązań, można cały dzień niemal chodzić po domu w piżamie. Choć ten strój to raczej Julia preferuje.
Wczoraj w zasadzie umarł laptop. Dziś, zadłużona na kolejne kilkanaście stówek piszę na nowym tablecie, takim dwa w jednym, z doczepianą klawiaturą. Jest milutko. Co prawda, okazało się, że nie można dołączać do niego zewnętrznego napędu, ale będziemy musieli się nauczyć żyć bez tego i po prostu jakoś ten problem inaczej obejść. Albo coś wymyślić.
Czasem się z Darasem zastanawiamy, czy nie stajemy się zbyt wielkimi odludkami, bo tak nam dobrze pokisić się we własnym gronie w weekend. Żadnych gości, żadnych zobowiązań, można cały dzień niemal chodzić po domu w piżamie. Choć ten strój to raczej Julia preferuje.
Wczoraj w zasadzie umarł laptop. Dziś, zadłużona na kolejne kilkanaście stówek piszę na nowym tablecie, takim dwa w jednym, z doczepianą klawiaturą. Jest milutko. Co prawda, okazało się, że nie można dołączać do niego zewnętrznego napędu, ale będziemy musieli się nauczyć żyć bez tego i po prostu jakoś ten problem inaczej obejść. Albo coś wymyślić.
Komentarze
Prześlij komentarz