bardzo deszczowy wtorek
Zaczęło padać rano. A może już nawet w nocy? I pada cały dzień. Małą półtoragodzinną przerwę wykorzystałam na szybkie zakupy na rynku, w aptece i supermarkecie. Potem znowu zaczęło lać i zrobiło się tak zupełnie jesiennie. Jesień to moja ulubiona pora roku, więc absolutnie nie narzekam na jeden jesienny dzień latem. Tak prawdę powiedziawszy to już nie mogę się doczekać września i października, wielkich ziemniaków na placki, śliwek na powidła i jabłek na musy. I jesiennych liści, spacerów na Cytadeli i dżdżystych dni, w które siedzieć sobie będę w moim małym, ciepłym mieszkanku i przy kubku herbaty z cytryną i cynamonem uczyć. I patrzeć przez okno, jak czerwieni się jarzębina, a chłód spowija ziemię. Będę biegać do biblioteki w piątkowe wieczory po książki. W tym roku odpuszczam sobie aktywności dodatkowe i skupiam się na sobie. Będę rozwijać hobby. Może wreszcie coś napiszę. Będę robić zapasy na zimę, ogórki już prawie są.
A tymczasem lato mamy w pełni i już jesteśmy po krótkim wakacyjnym weekendzie. W sobotę wyruszamy na wschód Polski. Nigdy tam nie byłam, a chcę zobaczyć i Bug i Narew i Podlasie.
Może będę tu pisać na bieżąco?
A tymczasem lato mamy w pełni i już jesteśmy po krótkim wakacyjnym weekendzie. W sobotę wyruszamy na wschód Polski. Nigdy tam nie byłam, a chcę zobaczyć i Bug i Narew i Podlasie.
Może będę tu pisać na bieżąco?
Komentarze
Prześlij komentarz