powieść i inne myśli
O tak, zaczęłam pisać powieść. Mam pomysł, bohaterów, sposób narracji. Wciąga mnie to. Fascynuje. Mam nadzieję, że dotrwam do ostatniej kartki. Na razie jestem na ósmej.
Z innych spraw, to wiele sobie odpuszczam. Wstawanie o szóstej, żeby pracować, siedzenie po nocach, żeby pracować. Poranne sprzątanie w kuchni. Od rana leżymy sobie z Julką na łóżku i czytamy bajki. Sprzątam potem. Jak nie mam ochoty, jak dziś na przykład, to nie pracuję. I już. Zero wyrzutów sumienia. Nie muszę być super bohaterką. Póki co staram się być super mamą i wyjść na przeciw buntowi dwulatka. I wiecie, to też zadanie na cały dzień, po którym człowiek bywa zmęczony. Trudno, taki czas w życiu, niech mąż zarabia, ja dbam o naszą latorośl, nasze zdrowie i nasz dom. I cholernie dobrze mi z tym. Pierwszy raz od lat bez wyrzutów sumienia. Bez ambitnego planu na każdy dzień. Powoli, powoli zaczynam odczuwać radość z tego, że piątek jest piątkiem, a poniedziałek poniedziałkiem. Bez czekania na jakieś wydarzenie, bez myśli, żeby coś już minęło. Uczę się smakowania codzienności.
Komentarze
Prześlij komentarz