z drugiej strony
Jeśli Los da ci dobitnie znać, że w zasadzie nic ci nie dolega, po początkowej euforii, wywołanej tym stanem możesz spodziewać się wyzwania z innej strony. Wyzwania lub ciosu, jak kto woli. Ja wolę wyzwanie. I rzeczywiście, ledwie dwa tygodnie po optymistycznych wieściach zadzwonił S. syn D. i zapowiedział wolę studiowania. Fantastycznie, jasna sprawa. Nieśmiało wspomniał o alimentach, raptem 100 euro. No cóż, chyba damy radę. Ja, po dzisiejszej rozmowie w jednej firmie też już wiem, że dalej na umowę o dzieło się nie da, nie w przypadku mojej działalności. Czyli czas na firmę i ZUS. Też 100 euro, przynajmniej przez pierwsze dwa lata. Innymi słowy mówiąc, dupę w troki trzeba zabrać, o kolejnym dziecku nie myśleć i zacząć intensywnie zarabiać.
Wyzwania, ech wyzwania.
Wyzwania, ech wyzwania.
Komentarze
Prześlij komentarz