smuteczki

Tak, mimo pięknej jesiennej aury, niezwykłego światła i cudownym kolorów za oknem, mnie osobiście kojarzących się z jesienią, dopadły mnie smuteczki. Ot tak, poczułam się niepotrzebna, bo można sobie zorganizować imprezę dla wszystkich z wyjątkiem nas, bo nam akurat ten jeden jedyny weekend w miesiącu nie pasuje. Ech...
Podobno z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. Tak mawiała dostojna pani Alinka, którą w zeszłym roku uczyłam niemieckiego. Swoją drogą muszę do niej zajrzeć któregoś dnia, w końcu znowu jeżdżę na lekcje na Bajkowe.
Gdzieś ostatnio na facebooku pojawił się wpis, że najlepiej się otaczać ludźmi, przy których możemy czuć się sobą. Muszę to sobie przemyśleć. Niemniej, tak już z zupełnie innej beczki, tęsknię do grupy sprawdzonych przyjaciół, z którymi można by się spotykać w miarę regularnie, śmiać i nie czuć, jak zbędne koło u wozu.
Może to będzie zadanie na nadchodzący rok?

Komentarze

Popularne posty