przedpołudniowe myśli
Najlepsze myśli to są te przedpołudniowe. Wtedy przychodzi mi do głowy najwięcej spraw i myśli, które można by tutaj zapisać. Do wieczora pozostaje mi ledwie mgliste wspomnienie o tym, że jakieś myśli, jakieś pomysły były. A szkoda, bo czasem fajne są. Niestety, wieczorne próby przypomnienia sobie tego, co działo się w mojej głowie kilka godzin wcześniej kończą się niepowodzeniem.
Raptem coś niecoś pozostaje. Coś o przemijaniu, które ostatnio zaprząta mój umysł jakoś bardziej nagminnie. Spotkałam się na przykład w poniedziałek ze swoją ciotką, która jutro kończy 67 lat. Pamiętam ją jako wesołą trzydziestkę, czterdziestkę itd, a tu raptem prawie 70. Nadal jest wesoła i energiczna i pewnie wiele razy się jeszcze spotkamy, ale coraz częściej po takich spotkaniach rodzi się pytanie, ile razy jeszcze, jak długo jeszcze. A potem będzie tylko wspomnieniem, portretem na zdjęciu, kolejnym miejscem do odwiedzania na cmentarzu. Żyjemy zdecydowanie za krótko.
Uśmiech.
Raptem coś niecoś pozostaje. Coś o przemijaniu, które ostatnio zaprząta mój umysł jakoś bardziej nagminnie. Spotkałam się na przykład w poniedziałek ze swoją ciotką, która jutro kończy 67 lat. Pamiętam ją jako wesołą trzydziestkę, czterdziestkę itd, a tu raptem prawie 70. Nadal jest wesoła i energiczna i pewnie wiele razy się jeszcze spotkamy, ale coraz częściej po takich spotkaniach rodzi się pytanie, ile razy jeszcze, jak długo jeszcze. A potem będzie tylko wspomnieniem, portretem na zdjęciu, kolejnym miejscem do odwiedzania na cmentarzu. Żyjemy zdecydowanie za krótko.
Uśmiech.
Komentarze
Prześlij komentarz