taka sobie niedziela
ogórki są zaprawione, przeciery pomidorowe też, po prostu tonie w nich pół piwnicy. w przyszłym tygodniu przerwa w zaprawianiu, bo jedziemy na urodziny. potem chyba już będzie sezon na śliwki. marzą mi się buraczki z kminkiem w occie, ale nie wiem, czy mi się będzie chciało.
Julka jeździła dziś konno, a my chodziliśmy z kijkami nordic walking po lesie. podziwiam Darasa: chodzi, gada, rozważa cztery opcje zajęcia się Bożeną (matką wyrodną), wypatruje grzybów i kompletnie nie gubi drogi. ja straciłam orientację gdzieś za piątym zakrętem. mogę się skupić na jednej, góra dwóch rzeczach na raz. i kto w tym związku ma więcej żeńskiego pierwiastka? Ha ha.
Komentarze
Prześlij komentarz