popołudnia z córką

Nagle i nieoczekiwanie popołudnia z córką stały się przyjemniejsze niz były jeszcze jakiś tydzień temu. Budzę ją po półtorej godziny spania i przynoszę kakao. To ją łagodzi i rozchmurza. Potem bawimy się w łóżeczku w rzucanie zwierzątek. Potem trochę kwasów przy ubieraniu. Dojada resztki naszego obiadu. A potem się bawimy albo idziemy na spacer albo do ogrodu, jeśli pogoda pozwala. W ogródku mi pomaga, niesamowite. Jak jesteśmy zmęczone wracamy do domu na popołudniową herbatkę. Siadamy na fotelach, każda z książką i herbatką i czytamy, rozkoszując się tą błogą chwilą nicnierobienia. Julka cała zadowolona przyniosła sobie dziś jakąś prawdziwą książkę do czytania i z wielce zaambarasowaną miną kartkowała strona po stronie. Ja czytałam "Miłość nad rozlewiskiem". Mam nadzieję, że ten zwyczaj czytania pozostanie nam na zawsze.

Komentarze

Popularne posty