strachy na lachy

Od człowieka obezwładniętego lękami oczekuje się, ze któregoś dnia po prostu wstanie z łóżka i się z nimi rozstanie, tak z dnia na dzień, z minuty na minutę, bezceremonialnie uznając swoją głupotę, po czym rozpoczną długie i szczęśliwe życie na łonie rodziny.
Jak mnie irytuje takie myślenie. Fakt, że lęki dopadają człowieka, od czasu do czasu (albo i ciągle) odbierając mu chęć do życia, nie oznacza, że chcemy się z nimi rozstać. Można sobie nie uświadamiać problemu, nie wiedzieć, jak się za niego zabrać, uznać, że to część naszej osobowości i spokojnie żyć sobie dalej, przerażając się od czasu do czasu czymś, na co akurat jesteśmy podatni. Jeszcze niedawno byłam skłonna do walki, teraz skłaniam się do ostatniego rozwiązania. Niech sobie taka będę, taka z lękami, a nie hiper suprer women, którą, jak mi się wydaje, powinnam być.
No właśnie, a tu druga myśl. Po lutowym wydarzeniu i stracie naszego drugiego dziecka zastanawiałam się, czy to coś we mnie zmieni. I tak sobie dziś właśnie leżąc w gorącej wannie pomyślałam, że większość mojego życia upływa na gonieniu wyobrażenia o idealnej mnie. A już na pewno lepszej od byłej żony mojego męża. A gdzie tu miejsce na samą mnie? I czemu, u licha, muszę nieustannie coś sobie udowadniać? Pomyślałam, że czas porzucić tę pogoń za niedogonionym. Jestem, jaka jestem. Nie muszę być super żoną i mamą. Przeraża mnie myśl o drugiej ciąży, to nie będę się tym zamartwiać. Jedno dziecko też jest fajnie mieć. Boję się jeździć samochodem? Ok, niech sobie wsiadam za każdym razem ze ściśniętym żołądkiem. Boję się chorób? I niech tak zostanie. Nie lubię się poświęcać? Nie będę, niech mnie mają za egoistkę. Nudzi mnie jakaś znajomość? Koniec z podtrzymywaniem rodzinnych więzi. Niech inni o to dbają, jeśli im zależy. Lubię moją pracę? Niech niania bawi Julę popołudniami. Mam ochotę na wino? Nalewam sobie, choćby było dopiero rano.
Tak mnie wychowano, że skuto mnie szergiem więzów zwanych dobrym wychowaniem, empatią, współczuciem, poczuciem obowiązku aż do granic przesady. Stąd wzięły się moje lęki. Bo muszę być idealna, a ideały, jak wiadomo, nie zawodzą, nie chorują, nie mają wypadków samochodowych. A ja mam być idealna.
A w dupie to mam.

Komentarze

Popularne posty