optymizm

Czasem jest tak, że codziennie trzeba się zaprogramować na nowo na optymizm. Nie jest to łatwe, gdy doświadczyło się w życiu iluś tam bardziej pesymistycznych spraw. Przy pewnej wrażliwości (a taką niestety posiadam) droga od impulsu do czarnowidztwa jest bardzo krótka. Czasami bywa dobrze i jadę na fali dobrych myśli, ale czasami nie i wtedy potrzebna jest niemal codzienna reanimacja ducha. Że jest dobrze i będzie dobrze. Naprawdę nie wiem, ile potrzeba pozytywnych doświadczeń żeby zamazać w pamięci te negatywne i odwrócić tory myślenia. A tu jeszcze słynna przełomowa czterdziestka się zbliża... Nastrajam się na zmiany. Na zmiany pozytywne. Walcząc, oczywiście, z czarnymi myślami, moimi nieodłącznymi towarzyszkami.

Komentarze

Popularne posty