wolna niedziela
Dziś babcia zabrała Julę do siebie zaraz po kościele i przetrzymała do wieczora. Miały iść do teatru, ale okazało się, że pani kasjerka sprzedała im bilety na za tydzień. A my... po prostu nie wiedzieliśmy, co ze sobą zrobić. Najpierw wróciliśmy do domu, żeby napić się kawy i zjeść ciasto i wpadliśmy w sidła czytania. Ocknęliśmy się koło 14 i pojechaliśmy na drobne zakupy, obiad w IKEA i spacer po cytadeli. Chyba wszyliśmy z wprawy. Zupełnie nie wiedzieliśmy co ze sobą robić BEZ dziecka. Z dzieckiem... tysiąc pomysłów. A sami... byliśmy zupełnie bez ikry. Chyba czas zatroszczyć się o siebie.

Komentarze
Prześlij komentarz